Case study / Marka osobistaWszystkie projekty

Klientka przyszła po posty. My zaczęliśmy od ratowania pieniędzy, które już na nie wydała.

Zamiast produkować więcej treści, znaleźliśmy wartość w tych, których wcześniej prawie nikt nie zobaczył.

obserwujących na starcie
ok. 140
treści do ponownego użycia
10–15
nowe obserwowania / stan na starcie
15×
wyświetleń profilu
+1700%

Nowe obserwowania na Facebooku, 16 maja–24 października 2026, w odniesieniu do około 140 obserwujących na starcie.

Klientka poprosiła o prowadzenie social mediów. Najpierw sprawdziliśmy, czego naprawdę potrzebuje.

Mogliśmy rozpisać liczbę postów i wysłać ofertę. Zamiast tego zaczęliśmy pytać, czy celem naprawdę jest regularne prowadzenie profilu, czy raczej to, aby publikowany content zaczął przynosić pieniądze.

Po pierwszym spotkaniu poprosiliśmy o czas na analizę profilu. Chcieliśmy najpierw sprawdzić, czego klientka rzeczywiście potrzebuje.

Rozpoznawalność jest celem — dopóki nie zapytamy o sprzedaż.

Zasięg i rozpoznawalność są ważne, ale prędzej czy później pojawia się pytanie o ich przełożenie na sprzedaż. Dlatego rozmawialiśmy o biznesie, odbiorcach i sposobie przyszłej monetyzacji wiedzy oraz contentu klientki.

Prawie rok pracy. Około 140 obserwujących.

Profil był wcześniej prowadzony przez niemal rok i zgromadził około 140 obserwujących. Nie wiemy, ile dokładnie kosztowała wcześniejsza współpraca — i nie będziemy wymyślać kwoty na potrzeby case study.

Najłatwiej byłoby skrytykować poprzednią specjalistkę, usunąć publikacje i zacząć od zera. Tylko po co?

Problemem nie był content. Problemem było to, że prawie nikt go nie widział.

Podczas audytu znaleźliśmy od 10 do 15 wartościowych publikacji. Były merytoryczne i miały potencjał, którego wcześniej nie wykorzystano. Klientka już za nie zapłaciła.

Zamiast namawiać ją na kolejną produkcję, rozpoczęliśmy od ratowania wcześniejszej inwestycji. Pobieranie pieniędzy za nowe posty, kiedy gotowe materiały nadal mogły pracować, byłoby znacznie dziwniejszą decyzją.

Najpierw ustaliliśmy, kogo naprawdę chcemy przyciągnąć.

Nie promowaliśmy treści do szerokiej grupy przypadkowych użytkowników. Określiliśmy osoby zainteresowane wiedzą klientki, jej contentem i przyszłą ofertą. Dopiero potem przygotowaliśmy grupy docelowe i kierowaliśmy do nich najlepsze publikacje.

Sama liczba nowych obserwowań niewiele znaczy. Dlatego osoby dołączające do społeczności trafiały na profil w wyniku świadomego targetowania opartego na analizie odbiorców.

Nie tworzyliśmy więcej. Najpierw wykorzystaliśmy to, co już było.

Budżet wynosił 500 zł miesięcznie. Po dwóch miesiącach liczba obserwujących wzrosła jedenastokrotnie, a liczba wyświetleń profilu o około 1700%. Od 16 maja do 24 października pozyskaliśmy ponad piętnaście razy tyle nowych obserwowań, ile profil miał obserwujących na starcie.

Nie zbieraliśmy obserwujących po to, aby licznik lepiej wyglądał w prezentacji. Budowaliśmy bazę konkretnych odbiorców, do których później można było wrócić z komunikacją sprzedażową.

  • ponad 15× tyle nowych obserwowań, ile obserwujących na starcie
  • około 1700% więcej wyświetleń profilu
  • 500 zł miesięcznego budżetu
  • wykorzystanie istniejących 10–15 publikacji

Dopiero wtedy przeszliśmy do sprzedaży.

Po dwóch miesiącach profil miał rozwiniętą społeczność, grupę odbiorców zgodną z analizą i bazę retargetingową zbudowaną wokół osób, które zetknęły się z treściami klientki.

Content wykonał pierwsze zadanie: przyciągnął uwagę właściwych ludzi. Mogliśmy przejść do kolejnego etapu i uruchomić kampanie sprzedażowe. Jego wyniki pokażemy w osobnej aktualizacji case study.

Wniosek z tej współpracy

Nie potrzebowaliśmy większej liczby postów. Potrzebowaliśmy, żeby dobre posty wreszcie trafiły do właściwych ludzi.

Masz content, który nie pracuje? Sprawdźmy, czy naprawdę potrzebujesz kolejnych publikacji.

Opowiedz nam o projekcie

Kolejna historia / Usługi lokalne

Musimy wyłączyć te reklamy